Menu

Oswoić Autyzm ....Oli uczy nas poznawać świat

Pół -żartem pół -serio o życiu z autyzmem w tle ....

Diety dzień drugi :)

wswiecieoliwiera

Na wszystko przychodzi pora i czas...

U nas jak już pisałam wcześniej nadszedł czas na dietę. Prostując wszelkie nie domówienia - nie jest to dieta eliminująca gluten czy kazeinę - które są "powszechne " znane dla niektórych jako diety leczące z autyzmu, a wielu rodziców wprowadza takowe bez uprzednich badań i bez jakichkolwiek wskazań. Co w moim mniemaniu jest nie odpowiedzialne. Autyzmu się nie leczy, a u nas dieta jest z innych względów. 

Fakt mamy wyeliminowane z jadłospisu słodycze i to jedyna eliminacja. Reszte to dieta wprowadzająca normalne i zdrowe posiłki. 

Wiecie, myślałam, że jestem mentalnie przygotowana na wprowadzenie swojemu dziecku diety, a raczej nauczenie innego, lepszego i zdrowszego żywienia. Myślałam, że jestem przygotowana na wszelkie złe scenariusze. Zawsze jest tak, że aby dziecko czegoś nauczyć to rodzic najpierw tego musi się nauczyć, zaakceptować i wierzyć w słuszność swojego działania. Zderzenie z rzeczywistością jednak jest dla mnie dość bolesne. Przewidziałam, płacze, agresje, rzucanie się na podłogę, krzyki, plucie, brak chęci współpracy, robienie na złość, zawziętość (jakby mogło być inaczej po takich rodzicach :P ) ....na wszystko to byłam przygotowana....oprócz jednego. Na swoją własną reakcję w sytuacji gdy Oli będzie mnie prosił po nie zjedzonym obiedzie o bułkę...

Tego nie przewidziałam!! Po Olsiowych prośbach o bułkę musiałam z domu uciekać, żeby się wypłakać....bo jak to mój ukochany, najwspanialszy syneczek jest przeze mnie głodny. 

Teraz muszę sobie doukładać jeszcze jedną rzecz- ja jako rodzic robię wszystko, aby jadł (o tym uświadomiła mnie nasza wspaniała dietetyk) czyli :

-wyznaczam czas 

-wyznaczam miejsce 

- wybieram pełnowartościowy posiłek

Takie są kompetencje rodzica/opiekuna. Od Olsia natomiast zależy :

-czy zje

-ile zje 

-co zje z podanego posiłku.

Więc teraz muszę sobie ciągle przypominać o tym, że ja dbam o niego i nie jestem złą, wyrodną matką. Olsiu sam wybiera.

W wychowaniu, we wprowadzaniu nowości, w uczeniu samodzielności w każdym temacie jestem konsekwentna oprócz w jedzenia...Tu za każdym razem Oli potrafi "mnie złamać" i postawić na swoim. Walka ze sobą samą jest bardzo ciężka. Dziś dzień drugi i jest troszkę lepiej, ale też może ze względu na to, że i Oli więcej zjadł. Wczoraj przez cały dzień wytrzymał o jednej suchej bułce. Dziś zjadł pół gofra- uprzednio zdejmując z niego owoce!! Jedna bułka również sucha i kotleta, wybierając spomiędzy ziemniaków i surówki. 

Z sukcesów mamy dotykanie owoców i warzyw, krojenie ich lub obieranie, wąchanie ich. Pomieszanie łyżką w zupie. Odstawienie miseczki z zupą( a nie wywalenie jej). Zjedzenie całego kotleta choć na talerzu były produkty, których nie zjada(ziemniaki i surówka). 

Powiecie cóż w tym takiego dziwnego?? Otóż Oli nie toleruje nic na talerzu oprócz swoich potraw. Nie dotyka niczego czego nie je. Wczorajsze i dzisiejsze dotykanie było opuszkami palców i zaraz mycie rąk. To są sukcesy o które na sam początek nam chodziło. Człowiek je najpierw oczami, węchem, dotykiem na samym końcu dopiero smakiem. Oli ma się "oswajać" z produktami, których do tej pory nie tolerował. Wydaje mi się, że nie jest najgorzej ;) 

Pierwsze dwa dni prawie za nami. Żyjemy. Ja jak na razie funkcjonuje od jedzenia do jedzenia. Przygotowuję następne, myślę o kolejnych dniach...Oli pomiędzy posiłkami choć trochę głodny to uśmiechnięty ...bilans chyba jednak na plus. 

Trzymajcie za nasze dalsze sukcesy. 

Pozdrawiam G.

 

© Oswoić Autyzm ....Oli uczy nas poznawać świat
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci